7800127195.8dd5717.7c160803f18e40428ef87db6002e7dd6
Anna Łyszczek-Majewska

Job-coaching i doradztwo zawodowe. Do czego mogą się przydać strateżce takie studia?

2 lata temu na początku października, pulsowała mi w głowie myśl: “Co Ty sobie myślałaś?”.

Jak to z ambitnymi planami bywa, przyjemnie się je wymyśla, ale przychodzi wreszcie taki czas, że trzeba podwinąć rękawy i zabrać się za ich realizację. To był październik 2017 roku. Początek sobotnich pobudek o 7:00 i rozpoczynania weekendów w niedzielę o 18:00. Witamy na studiach podyplomowych! Tak zapowiada się Twoje najbliższe 1,5 roku na kierunku “Job-coaching: doradztwo zawodowe, edukacyjne i kariery” na SWPS.

Co ja sobie myślałam? 

Na to pytanie musiałam odpowiadać dosyć często. Początkowo na zajęciach w ramach rozgrzewki przedstawialiśmy się i odpowiadaliśmy na pytanie co nas skłoniło do przyjścia na takie studia.
Do czego to może się przydać strateżce komunikacji?
Miałam dosyć jasne wytłumaczenie. I przede wszystkim argumenty, żeby przekonać samą siebie do porannego wstawania w sobotę. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam informację o tym kierunku. Byłam przekonana, że właśnie takiej wiedzy potrzebuję do rozwijania “Młodzi Mogą Więcej”. Żeby nie tylko przedstawiać młode osoby, które robią niesamowite rzeczy, ale też żeby mieć narzędzia, które pomogą w rozwoju innym. Szczególnie nastawiałam się na tematykę doradztwa zawodowego. Co do coachingu, byłam sceptyczna.  Ale skoro spotykały się te dwie metody w mianowniku “praca”, to uznałam, że wchodzę w to.

Czy było warto? 

Tak. Chociaż gdybym miała świadomość ile czasu i energii zajmują takie studia, to pewnie zastanowiłabym się dwa razy. Bo to nie jest tak, że przyjdziemy, posłuchamy teorii i wracamy do domu. Większość czasu pochłonęły zajęcia praktyczne, uzupełnione niezbędną teorią. Szerokie spektrum wiedzy, rozciągającej się od psychologii, przez kwestie prawne (prawo pracy), aż po komunikację (personal branding). Dodatkowo efektem ubocznym tych studiów, było przepracowanie swojego podejścia do tematów związanych z pracą, predyspozycjami i wartościami. Każde narzędzie, którego się uczyliśmy, testowaliśmy na sobie. To dodawało dodatkowy poziom trudności do uczelnianych weekendów. I ciągłe pytania: Czy moja obecna praca odpowiada moim wartościom, które właśnie określiłam? Czy dobrze wykorzystuję swoje dominujące predyspozycje poznane przez kwestionariusz WOPZ? Na jakim swoim celu chciałabym pracować? Jak odpowiadam na pytanie “Co się nie stanie, jeśli tego nie osiągniesz?”. Dużo refleksji i wniosków, czasem dyskomfort. A to wszystko po to, by poczuć, jak trudno jest czasem dojść do konkluzji w pracy nad swoim obszarem zawodowym.

Co najlepiej wspominam?

Z perspektywy czasu jestem zadowolona, że poznałam dwie metody: doradztwo i coaching.
Doradztwo zawodowe daje wiele różnych narzędzi do pracy, ma też całe zaplecze prawne, instytucjonalne, trzeba się w tym zorientować. Natomiast z coachingiem jest inaczej – w moim środowisku nadal panuje mały poziom świadomości i mylenie coachów z mówcami motywacyjnymi. A jak wiadomo – coach nie może doradzać, ani kibicować, ani forsować żadnych opcji. Ma tylko pomóc rozszerzyć perspektywę, żeby człowiek mógł zobaczyć możliwe drogi. Póki co zamierzam się tej dziedzinie mocno przyglądać, uczestniczyć w konferencjach i z czasem zdecyduję, na ile zamierzam wykorzystać swój dyplom.

To studia, które uczą szacunku do człowieka. Czasem słyszysz problem zawodowy i w 5 minut wiesz, jak go rozwiązać. Tylko to nie ma znaczenia. Bo człowiekowi nie udało się zmierzyć z tym problemem w ciągu ostatnich 5 lat. Jedna z naszych wykładowczyń ubrała to w piękną metaforę: “Coach patrzy na mapę, widzi punkt A i B oraz odległość, jaką człowiek ma do pokonania. Ale to człowiek jest w terenie i idzie bardzo wolno, bo po drodze są bagna, góry, jeziora i wiele różnych przeszkód, które na mapie nie wyglądają tak groźnie”. Dlatego tak ważny jest szacunek do tego, że każdy ma swoje wyzwania, z którymi tylko on się może zmierzyć.

Co dalej? 

Po 1,5 roku studiów i wielu kawach wypitych w uczelnianych kątach, nie stawiam kropki. To jeden z tych kierunków, w których uczyć się trzeba długo i jeszcze więcej praktykować. Moim priorytetem jest bycie w kontakcie z tą dziedziną poprzez konferencje, szkolenia, doskonalenie swoich umiejętności, a przede wszystkim praktykę.
W ramach “Młodzi Mogą Więcej” planuję również współpracę z inicjatywami i warsztaty dla kół naukowych oraz studentów. Nadal jednak w głównym nurcie mojej działalności zawodowej pozostaje praca w obszarze strategii komunikacji. Rozwój zawodowy w praktyce to mój priorytet, także w pracy nad sobą.